Od lat dzień 1 września zdominowany jest w Polsce przez to samo wspomnienie – wybuch II wojny światowej. Przekonany, że ciągłe przypominanie klęsk wywołuje tylko kompleks niższości, chciałbym zaproponować coś innego i wrócić do zwycięstwa Wojska Polskiego w wojnie polsko-bolszewickiej. Nie sposób bowiem pisać o polskim lotnictwie w latach 1921-1925 bez odwoływania się do tegoż konfliktu zbrojnego. Wart przytoczenia jest cytat francuskiej prasy wojskowej opisującej poświęcenie polskiego lotnictwa w operacji warszawskiej w sierpniu 1920 roku: Straty były ciężkie; wyniosły więcej niż 10% w ciągu kilku dni. Niestety, bardzo często były one spowodowane lichym stanem materjału, albo też brakiem wyćwiczenia ludzi, którzy zmuszeni byli sterować płatowcami bardzo rozmaitych, czasami nieznanych sobie typów. Nigdy jednak duch nie zawiódł, gdyż lotnicy rozumieli, że losy Polski zawisły od tej śmiertelnej walki. Ze ściśniętym sercem patrzeliśmy nieraz, jak na płatowcach prawie nie do użycia wyruszali w daleki lot ludzie, których, w razie uwięźnięcia po za linją nieprzyjacielską, mogła czekać tylko śmierć i to zwykle po najsroższych katuszach. Cyt. za: Polskie lotnictwo wojskowe w oświetleniu francuskiem, „Bellona”, r. 1920, nr 11, s. 851-852. Na zdjęciu samolot Bristol F.2B Fighter w brytyjskim malowaniu. Samoloty brytyjski, francuskie i włoskie pozwoliły na przywrócenie wartości bojowej w polskim lotnictwie w krytycznych dniach sierpnia 1920 roku. Źródło fotografii: domena publiczna.