Rajd podpułkownika Jerzego Kossowskiego w obronie dobrego imienia Ansaldo

Pierwsza połowa lat 20. to w Polsce czas zażartej dyskusji na temat wartości samolotów Ansaldo. Budowane na włoskiej licencji w Lublinie płatowce krytykowano niemal z każdej strony. W nich upatrywano przyczynę licznych wypadków w polskim lotnictwie. Z takim punktem widzenia nie zgadzał się ppłk pil. Jerzy Kossowski i rozpoczęty sto lat temu swój urlop wypoczynkowy postanowił wykorzystać na udowodnienie przydatności lubelskich samolotów Ansaldo A.300. Za sterami takiego samolotu wykonał rajd po Polsce, odwiedzając Kraków, Poznań, Warszawę, Bydgoszcz, Toruń i Grudziądz. Nad każdym miastem wykonywał wiązankę akrobacji, której oficjalnie nie wolno było tym samolotem robić.

Na zdjęciu płk pil. Jerzy Kossowski, zdjęcie z 1932 roku oraz Ansaldo A.300-2 w locie. Źródło fotografii: NAC.