Wydawać by się mogło, że o lotnictwie transportowym możemy mówić dopiero od lat 30. XX wieku, a zwłaszcza od czasu drugiej wojny światowej. Każdy miłośnik lotnictwa ma w głowie obrazy niemieckich i alianckich operacji powietrzno-desantowych oraz wykorzystania samolotów do zaopatrywania odciętych oddziałów. Myśl użycia samolotów w tym charakterze była jednak znacznie starsza. Nawet w gronie polskich teoretyków wykorzystania lotnictwa można znaleźć wątki odnoszące się do lotnictwa transportowego. Już w 1924 roku ówczesny płk Franciszek Kleeberg (później znany generał) przedstawiał ogromne perspektywy, jakie stały przed lotnictwem transportowym. Uważał, że w przyszłości sto samolotów na stu żołnierzy każdy byłoby w stanie przetransportować dywizję piechoty. Od lotnictwa transportowego oczekiwał też transportu rannych i dowozu zaopatrzenia. Zdecydowanie bardziej oczywistym teoretykiem użycia lotnictwa w latach 20. XX wieku był płk pil. Sergiusz Abżółtowski. W jego rozbudowanych rozważaniach na temat roli lotnictwa w przyszłej wojnie można znaleźć odwołania do samolotów transportowych. Oczekiwał od nich np. dostarczania żywności odciętym oddziałom. Podobnie jak Kleeberg widział możliwość użycia samolotów do transportu wojsk. O wizjach Franciszka Kleeberga, Sergiusza Abżółtowskiego i innych polskich teoretyków użycia lotnictwa można przeczytać w książce „Więcej niż piąta broń. Koncepcja użycia oraz funkcjonowanie polskiego lotnictwa wojskowego i cywilnego w latach 1921-1925”.