Już drugi miesiąc niemal cały świat żyje mundialem. Piłka nożna była bardzo popularna także sto lat temu (choć różniła się od dzisiejszej wersji). Czy da się znaleźć wspólny mianownik dla piłki nożnej i lotnictwa? Oczywiście! Te związki zostały wzmiankowane w książce „Więcej niż piąta broń. Koncepcja użycia oraz funkcjonowanie polskiego lotnictwa wojskowego i cywilnego w latach 1921-1925”. Wspomniano tam m.in. o sile poszczególnych zespołów lotniczych. Szczególnie mocne drużyny miały 1. Pułk Lotniczy z Warszawy oraz 3. Pułk Lotniczy z Poznania. Ten ostatni zdołał zdobyć mistrzostwo armii w 1924 roku. Prawdziwą sensacją był fakt, że lotnicy pozostawili w pokonanym polu wszystkie inne jednostki wojskowe. Siła drużyny 3. PL nie była efektem przypadku. Grali w niej piłkarze poznańskich drużyn – Warty, Unii i Posnanii. Wiele wskazuje na to, że w ataku biegał Edmund Szmyt z Warty. Prawdziwym bohaterem mistrzostw armii był bramkarz Nowakowski, na co dzień grający w Posnanii. Temat wymaga jeszcze szczegółowego opracowania, czego najlepszym dowodem jest, że nie znamy nawet imienia Nowakowskiego. Tego problemu nie ma z innym poznańskim piłkarzem tego okresu – Marianem Spojdą – pomocnikiem Warty, kilkunastokrotnym reprezentantem Polski, uczestnikiem Igrzysk Olimpijskich w 1924 roku, ofiarą zbrodni katyńskiej. Spojda raczej nie był członkiem „złotej” drużyny 3. Pułku Lotniczego, ale miał swoje związki z lotnictwem. Przez kilka miesięcy służył jako radiotelegrafista na lotnisku Ławica. Zresztą prosił o ten przydział głównie dlatego, by móc uczestniczyć w meczach Warty.