Więcej niż piąta broń. Koncepcja użycia oraz funkcjonowanie polskiego lotnictwa wojskowego i cywilnego w latach 1921-1925 – afery w polskim lotnictwie

Dzieje polskiego lotnictwa to nie tylko chwile chwały i tryumfu. Bez większego wysiłku jesteśmy też w stanie znaleźć epizody, które nie przynosiły chwały polskim lotnikom. W historiografii „monumentalnej” (w ujęciu Fryderyka Nietschego) dla takich wątków nie ma miejsca. Utrudniają one bowiem inspirowanie dzisiejszego pokolenia. Czy to wystarczający powód, by tego rodzaju opowieści przepadały w pomroku dziejów? W moim odczuciu nie. Dlatego w książce „Więcej niż piąta broń. Koncepcja użycia oraz funkcjonowanie polskiego lotnictwa wojskowego i cywilnego” znalazł się podrozdział poświęcony aferom w polskim lotnictwie w pierwszej połowie lat 20. XX wieku. Mówiąc o aferach w tym czasie na myśl przychodzi przede wszystkim działalność gen. bryg. Włodzimierza Zagórskiego. Ten wątek został poruszony, aczkolwiek rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Zagórskiemu można wiele zarzucić, ale niewiele wskazuje na to, by swoje decyzje podejmował z myślą o własnym interesie. Nawet jeśli postawimy duży znak zapytania przy „aferze Zagórskiego”, to i tak znajdziemy historie, które lotnikom chwały nie przynoszą – naruszanie regulaminów, przypadki szpiegostwa, malwersacje finansowe, rozboje, a nawet morderstwa (często ze zdradą małżeńską w tle). Czy to argumenty za tym, by polskich lotników potępić w czambuł. Na pewno nie. To dowód na to, że polscy lotnicy przed stu laty byli po prostu ludźmi, popełniali ludzkie błędy, a niektórzy z nich – nawet więcej i większe niż byłoby gotowe zaakceptować społeczeństwo.