Piętnasty i szesnasty dzień rajdu generała brygady Włodzimierza Zagórskiego (24-25 lipca 1925 roku)

24 lipca 1925 roku. Bez wartych uwagi wydarzeń.

25 lipca 1925 roku. Z uwagi na fatalne warunki atmosferyczne rankiem nie ryzykowano lotu z Wiednia do Pragi. Wystartował tylko gen. bryg. Włodzimierz Zagórski dla określenia możliwości przedarcia się. Po dwóch godzinach wrócił z komunikatem o niemożliwości przelotu. Dopiero o 14:00 ponownie wystartował Zagórski, a także mjr Juliusz Gilewicz, kpt. Ignacy Giedgowd, kpt. Józef Wojciechowski, kpt. Wacław Makowski, kpt. Tadeusz Jarina i por. Zbigniew Babiński. Po dwóch godzinach Polacy byli w Pradze. Wieczorem do Pragi doleciała też grupa prowadzona przez mjr. Tadeusza Praussa. Nie dotarły trzy Potezy XV. Kpt. Stefan Pawlikowski z powodu usterki wylądował w Lombardii. Kpt. Stanisław Szczekowski próbował ominąć niepogodę i zużył zapas paliwa. Lądował po kolei w Awinionie, Nîmes, Istres i w Nicei. Nie osiągnął Turynu, lecz lądował w polu, uszkadzając ogon samolotu. Z kolei kpt. Stanisław Pawłowski przeszedł kapotaż niedaleko Modany. Pilotowi nic się nie stało. Żebro złamał mechanik Pawłowskiego sierż. Jan Fieldorf. Więcej szczęścia miał kpt. Bolesław Stachoń, który wprawdzie zgubił się po drodze i poleciał na południe. Dotarł do Nîmes we Francji, a później, lecąc nad brzegiem Morza Śródziemnego, przeleciał do Włoch. W Udine dopędził jednak swoją grupę. Kontynuowanie lotu z Pragi do Polski odłożono do 29 lipca.